katka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2002

Piechotą bede szla..w gwiazdy..
w slonce…zapuka do mnie…
otworze jej drzwi…
niech sie rozgosci… i niech zostanie :)
milosc jak slonce ..
milosc jak zagle statku… :)
Wszystko jest jasne :)
Jeszcze troche…i… :)
sama wiem co dla mnie dobre… :)

Cherbata stygnie…opadła na dno….
usmiecham sie lekko….wcale nie do ciebie…ide prosto..wcale nie do ciebie..skrecam..wcale nie do ciebie…
patrze….wcale nie na ciebie…..
smutku…nie chce bys przeskadzal mi..
jesli uda mi sie zrozumiec…to postaram sie chociaz….
Usiade…i postaram sie….

Narkotyk to dla zycia zly dotyk…
chaslo dnia :) nasze gimnazjum i jeszcze drugie :) okrzyki
i skandowanie :) swietny wystep klasy II M ( :* )
Zgadzam sie z chaslem…nie pije nie pale a juz tym
bardziej nie biore narkotykow…i nie rozumiem
i nigdy nie zrozumiem ludzi ktorzy to robia…
dzis stala sie jeszcze jedna wazna dla mnie rzecz…
teraz juz wiem… :) dziekuje :)
„Tak byc jak przesylka jak paczka mala
sama chciala..sama chciala…”
Voytek rozjasnia mi smutek i samotnosc… :)
„Oczy sa pieknie..oczy sa po to by patrzec…oczy sa po to byc czuc…”
************

Dzis są az dwa święta :)
Wielkie swieta :)
Imieninki Susan i Jullietki :*
dziewczynki kofa zycze wam duzo
usmiech i duzo zdrowka i duzzooo
duzooo milosci :****

No coz…40 miejsce to nie tak zle…choc stac mnie bylo na wiecej…
Fajny dzien :) opalilam sie torszke :)
Tylko spac mi sie chce okropnie :)
no coz.. :)
A dzis urodzinki ma taki jeden maly ludek ;p :D z tej okazji chcialabym ci zyczyc jeszcze raz :) duzo zdrowia szczescia i wszystkiego naj naj naj :* :)

Cicho cichutenko…podejde do czarnej kory drzewa..cicho cichutenko zaspiewam..
cicho cichutenko wsiade w biala lodke..cicho cichuteno…poplynie lza…
cicho cichutenko..jestem mala kropelka…kropelka na tym swiecie…
cicho cichutenko szepce wiatr…szzzzz…szzzzz….cii..mowie…nie zbudz mnie…
chce trwac w tej ciszy….cicho cichutenko….jak male dziecko….
osuwam sie na bialy puch…cicho….cicho….
jest we mnie spokoj….

Spowiedz czlowieka

Zabilem uczucia…zabilem kwiaty…
zostawilem ciebie zostawilem siebie…
wsciekly waz mamony oplotl mi sie wokol szyi…
rozumiem jak wiele zlego wyrzadzilem odtracajac piskle
pozostawione na pastwe losu….
Rzeczywistosc to dla mnie realnosc….marzenia?
co to marzenia..kim jest dla mnie tamten czlowiek
bratem? a moze kolejna ofiara mojego rozumowania…
jak lustro przepolowione na pol…moja dusza krwawi od jego
odlamkow…moja dusza jest niewidzialna….
nie dotykaj jej…nie pozwol mi zwiednac…daj reke…
nie mozesz jej wyciagnac? a wczorajszy smiech?
udawales?
zawsze udaje….ja nie potrafie byc inny….
przyszla ona…
Czemu znowu nie wrociles?
gdzie mialem wracac?
do twojego pustego i zimnego serca przepelnionego
lodem….
do twojego udawanego usmiechu?
juz dawno zostalem sam…..
dlaczego taki jestem?
spowiedz….spowiedz czlowieka….
zmory ludzkosci….
on stoi tu bliziutko…a my nie potrafimy go dostrzec….
moze dlatego ze sami nim jestesmy….
kamien wpadl do jeziora…..
nie pozwolmy bo nasze serce zamienilo sie w kamien….

Moglam wejsc na chwilke..chwileczkem :)
Dzis dzien byl sloneczny…:)
Nie wiem czy nie za sloneczny jak dla mnie?
Kwiaty pachna tak majowo.. :)
drzewa…:)
I’ll be watching you :)

Gdzie sa moje mysli…gdzie podzialo sie serce tak uradowane…byc moze…byc moze..kiedys je odnajde…
przejde przez lustro…nie bede sie bala…kroczac powoli ku przyszlosci…

Odrywam sie…jak mieszanka…jak kolory…jeden dzien wystarczy…
odkladam chmury na niebie…po kolei ukladam z nich sensowa calosc…jestem prawie pewna…wszystko pryska…jak banka mydlana…ide z rozdartym dniem..
na przeciw losowi….
czy dojde do celu….

************************

no tak…przyszedl rachunek za telefon…lepiej bedzie..a wlasciwie z przymusu..do konca maja…nie bedzie mnie…:( do zobaczonka w czerwcu :*

„czlowiek 2 razy nie moze sie pomylic”

Czasem wydaje nam sie ze juz nic nie mozna zrobic…ze teraz tylko mozemy usiasc i plakac..ale ja sie przekonalam ze to nie prawda…przelamalam lek :)
( oczywiscie samej by mi sie to nigdy nie udalo:) ) Gdybym jeszcze tylko…
ech…
Po glowie chodzi mi wiele mysli..
jak pajaki..jak komary…wczoraj byla burza…wielkie jasne grzmoty..:)

**********************
Butelka…nie chce z niej wychodzic…:)

Gdy czlowieka ogarnia zlosc..
taka zlosc jaka ma w sobie
churagan albo grzmoty…co ma wtedy robic? rzucic sie z okna? stanac na
srodu ulicy i zaczac krzyczec…
wlasciwie moglby tak zrobic…
ale ludzie milcza…milcza…ja tez milcze i cala zlosc ktora sie we mnie gromadzi jak chmury…czuje sie zle..
zle..chociaz jestem taka szczesliwa…
juz zdecydowalam co chce robic..wiem..
kochamy aby inni nas kochali
pomagamy aby inni pomagali to nie moje slowa…ale staram sie je wypelniac…
gdy widze jak drugi czlowiek
jest szczesliwy to zapominam o swoich problemach.. smiech innego czlowieka
to dla mnie najwiekszy prezent od losu…


  • RSS